-Hej! Emi!- krzyknęłam w jej kierunku..."
Podbiegłam do dziewczyny.
-Ooo Merry?- zdziwiła się i momentalnie schowała coś do kieszeni spodni.
-Co ty tam masz?- zaświergotałam wesoło i energicznie sięgnęłam do kieszeni jej spodni.
-Nie!- zanim zdążyła mnie powstrzymać, wyjęłam to co schowała. W ręku trzymałam woreczek z białym proszkiem.
-Ooohoo.- zdziwiłam się. I przeniosłam wzrok na zakłopotaną dziewczynę.
-Ale chyba nie jestem w tym sama.- lustrowała mnie wzrokiem. Ja tylko wzruszyłam ramionami.
-Pa!- odeszłam od niej i udałam się w stronę baru.- Poproszę jakiegoś mocnego drinka.- zwróciłam się do barmana.
***
Wypiłam już parę drinków i parę kolejek wódki. Właśnie szłam ciemnym korytarzem szukając Matt'a.
-Niech zgadnę szukasz mnie?- odwróciłam się szybko.
-Oh tak szybko daj mi to co zawsze!- wyjęłam banknot i trzymałam już nerwowo w dłoni.
-Ej, ej na dzisiaj chyba starczy.- spojrzał na mnie.
-Daj mi tą cholerną kokainę!- wrzasnęłam.
-Dobra, dobra. Już daję.- podał mi już drugą tego wieczoru torebeczkę z białym proszkiem. Właśnie miałam ją wziąć, ale ktoś mnie uprzedził.
-Ona nie kupuję.- usłyszałam chłodny ton za sobą.
-Masz.- dałam Matt'owi kasę. I szybko wyrwałam, torebeczkę osobie która wcześniej ją przechwyciła. W błyskawicznym tempie znalazłam się w łazience, w której się zamknęłam.
-Kurwa otwórz!- dobijał się do drzwi ktoś. Ja zrobiłam to samo co za pierwszym razem. Kiedy już miałam przygotowane dwie białe kreski, wciągnęłam je. Poczekałam moment aż zacznie działać. Kiedy zaczęło banknoty i telefon schowałam. Wyszłam z łazienki a tam stał ten przyjaciel Liam'a.
-Kurwa czemu to wzięłaś!- wydarł się do mnie.
-Ej, spokojnie. Ale nie powiesz nic Liam'owi?- przyciągnęłam go za kurtkę do siebie.
-Powinienem mu powiedzieć.- chwycił mnie za ramiona i odsunął od siebie.- Po co to wzięłaś?- spytał poważnie.
-Nie znam Cię, więc nie mam zamiaru Ci mówić czemu to robię.- zaśmiałam się.
-Dziewczyno to jest gówno! Które uzależnia!- zaczął się wydzierać, na chwilę zamilkł i zamknął oczy. A ja widziałam jak w myślach liczy do 10 żeby się uspokoić.- Pierwszy raz to bierzesz?- spytał już spokojniej, nadal zamykając oczy.
-A czy wyglądam na osobę, która bierze pierwszy raz?- zachichotałam i uciekłam mu, weszłam na parkiet i zaczęłam tańczyć między ludźmi. Poruszałam się w takt muzyki, a po chwili już zdejmowałam bluzkę.
-Kurwa zostaw to.- powiedział mi prosto do ucha, ten sam głos. Ten chłopak wkurwia mnie! Niech w końcu zostawi mnie w spokoju! Na początku się go bałam, ale teraz nienawidzę go szczerze. A jak na złość za mną łazi.
Wziął mnie na ręce i zaczął kierować się w stronę wyjścia.
-Mam kurtkę tu!- wydarłam się mimo to, że przybliżyłam głowę do jego ucha.
-Zostań tu.- warknął kiedy mnie postawił na ziemię. A po chwili już go nie było. Czekałam na niego dłuższy czas, w końcu mi się z nudziło i sama wyszłam. Udałam się w stronę mojego domu.
-Kazałem Ci zostać!!- wydarł się szorstko.
-Miałam tam umrzeć?- zaśmiałam się. Nie minęła sekunda a on przypierał mnie do wilgotnej i zimnej ściany jakiegoś budynku.
-Mówiłem już raz, że nie sprzeciwia mi się, nie pyskuje i nie podoba mi się twoje zachowanie. Nie lubię powtarzać się, więc to zapamiętaj.- jego twarz była bardzoo blisko mojej.- Gdyby nie Liam, przepieprzył bym Cię tak, że pamiętałabyś ten dzień do końca życia.- zmierzył mnie wzrokiem i oblizał wargi.
-Oh, naprawdę?- uniosłam brew.- Sądzę, że to za wysokie progi jak na twoje nogi.- wolną ręką przejechałam po jego klatce w dół do krocza po czym chwyciłam za nie, on przymknął oczy. A na mojej twarzy zagościł triumfalny uśmiech. Jednak kiedy on otworzył oczy, udawałam że mnie to w ogóle nie ruszyło.
-Dla mnie nie ma za wysokich.- uśmiechnął się cwaniacko.
-Jednak znalazła się jedna, która nie lata za Tobą, żebyś ją przeleciał.- wzruszyłam ramionami. On się odsunął.
-Choć to Cię odwiozę.- odezwał się szorstko.
-Nie dziękuję. Trafię sama.- uśmiechnęłam się sztucznie.
-A może wolisz tak jak ostatnio?- zaśmiał się kpiąco. A ja zrezygnowała ruszyłam za nim, pokonaliśmy nie wielki dystans. Stanęliśmy przed Audi SUV, nieco się zdziwiłam. Bo przecież miał Ferrari, skąd on do cholery bierze te samochody?
-Wsiadaj.- nakazał chłodno. I dopiero wtedy zorientowałam się, że otworzył mi drzwi i przy nich stoi. Szybko wsiadłam, kiedy już siedziałam on zatrzasnął drzwi, obszedł samochód i usiadł za kierownicą.
-Umm.. Odwozisz mnie do domu tak?- spytałam.
-Taa..- położył mi kurtkę na kolanach.
-Dziękuję.. umm..- zacięłam się gdyż nie znałam jego imienia.
-Niall.- dokończył za mnie niskim głosem. Był wkurzony? Ale na co? Oh.. Chyba na mnie. Wzruszyłam ramionami w odpowiedzi na moje przemyślenia. Chłopak trochę dziwnie na mnie spojrzał.
-Gdzie mieszkasz?- odezwał się kiedy ruszył. Podałam mu adres i już się nie odzywałam. Jechał bardzo szybko chyba trzy razy szybciej niż to jest dozwolone. Ale nie zdziwiło mnie to, po wcześniejszej "miłej" przejażdżce. Wnioskując po tych samochodach, lubił szybką jazdę. Pewnie nie tylko samochodami.
-Pff..- prychnęłam na kolejną analizę. Kurwa! Zganiłam się w myślach.
-Jesteśmy.- oznajmił, wysiadłam z samochodu.
-Dzięki.- rzuciłam jeszcze zanim zamknęłam drzwi samochodu. Kiedy wchodziłam do kamienicy on nadal nie odjeżdżał. Weszłam na piętro wyjęłam klucze z kieszeni kurtki, otworzyłam drzwi i weszłam do środka, zamknęłam za sobą drzwi na zasuwkę. Zdjęłam buty, kurtkę powiesiłam na wieszaku i poszłam do salonu. Po drodze przy okazji trochę mnie zniosło na ścianę. Weszłam do salonu i rzuciłam się na kanapę. W mgnieniu oka na niej zasnęłam.
-Powinienem mu powiedzieć.- chwycił mnie za ramiona i odsunął od siebie.- Po co to wzięłaś?- spytał poważnie.
-Nie znam Cię, więc nie mam zamiaru Ci mówić czemu to robię.- zaśmiałam się.
-Dziewczyno to jest gówno! Które uzależnia!- zaczął się wydzierać, na chwilę zamilkł i zamknął oczy. A ja widziałam jak w myślach liczy do 10 żeby się uspokoić.- Pierwszy raz to bierzesz?- spytał już spokojniej, nadal zamykając oczy.
-A czy wyglądam na osobę, która bierze pierwszy raz?- zachichotałam i uciekłam mu, weszłam na parkiet i zaczęłam tańczyć między ludźmi. Poruszałam się w takt muzyki, a po chwili już zdejmowałam bluzkę.
-Kurwa zostaw to.- powiedział mi prosto do ucha, ten sam głos. Ten chłopak wkurwia mnie! Niech w końcu zostawi mnie w spokoju! Na początku się go bałam, ale teraz nienawidzę go szczerze. A jak na złość za mną łazi.
Wziął mnie na ręce i zaczął kierować się w stronę wyjścia.
-Mam kurtkę tu!- wydarłam się mimo to, że przybliżyłam głowę do jego ucha.
-Zostań tu.- warknął kiedy mnie postawił na ziemię. A po chwili już go nie było. Czekałam na niego dłuższy czas, w końcu mi się z nudziło i sama wyszłam. Udałam się w stronę mojego domu.
-Kazałem Ci zostać!!- wydarł się szorstko.
-Miałam tam umrzeć?- zaśmiałam się. Nie minęła sekunda a on przypierał mnie do wilgotnej i zimnej ściany jakiegoś budynku.
-Mówiłem już raz, że nie sprzeciwia mi się, nie pyskuje i nie podoba mi się twoje zachowanie. Nie lubię powtarzać się, więc to zapamiętaj.- jego twarz była bardzoo blisko mojej.- Gdyby nie Liam, przepieprzył bym Cię tak, że pamiętałabyś ten dzień do końca życia.- zmierzył mnie wzrokiem i oblizał wargi.
-Oh, naprawdę?- uniosłam brew.- Sądzę, że to za wysokie progi jak na twoje nogi.- wolną ręką przejechałam po jego klatce w dół do krocza po czym chwyciłam za nie, on przymknął oczy. A na mojej twarzy zagościł triumfalny uśmiech. Jednak kiedy on otworzył oczy, udawałam że mnie to w ogóle nie ruszyło.
-Dla mnie nie ma za wysokich.- uśmiechnął się cwaniacko.
-Jednak znalazła się jedna, która nie lata za Tobą, żebyś ją przeleciał.- wzruszyłam ramionami. On się odsunął.
-Choć to Cię odwiozę.- odezwał się szorstko.
-Nie dziękuję. Trafię sama.- uśmiechnęłam się sztucznie.
-A może wolisz tak jak ostatnio?- zaśmiał się kpiąco. A ja zrezygnowała ruszyłam za nim, pokonaliśmy nie wielki dystans. Stanęliśmy przed Audi SUV, nieco się zdziwiłam. Bo przecież miał Ferrari, skąd on do cholery bierze te samochody?
-Wsiadaj.- nakazał chłodno. I dopiero wtedy zorientowałam się, że otworzył mi drzwi i przy nich stoi. Szybko wsiadłam, kiedy już siedziałam on zatrzasnął drzwi, obszedł samochód i usiadł za kierownicą.
-Umm.. Odwozisz mnie do domu tak?- spytałam.
-Taa..- położył mi kurtkę na kolanach.
-Dziękuję.. umm..- zacięłam się gdyż nie znałam jego imienia.
-Niall.- dokończył za mnie niskim głosem. Był wkurzony? Ale na co? Oh.. Chyba na mnie. Wzruszyłam ramionami w odpowiedzi na moje przemyślenia. Chłopak trochę dziwnie na mnie spojrzał.
-Gdzie mieszkasz?- odezwał się kiedy ruszył. Podałam mu adres i już się nie odzywałam. Jechał bardzo szybko chyba trzy razy szybciej niż to jest dozwolone. Ale nie zdziwiło mnie to, po wcześniejszej "miłej" przejażdżce. Wnioskując po tych samochodach, lubił szybką jazdę. Pewnie nie tylko samochodami.
-Pff..- prychnęłam na kolejną analizę. Kurwa! Zganiłam się w myślach.
-Jesteśmy.- oznajmił, wysiadłam z samochodu.
-Dzięki.- rzuciłam jeszcze zanim zamknęłam drzwi samochodu. Kiedy wchodziłam do kamienicy on nadal nie odjeżdżał. Weszłam na piętro wyjęłam klucze z kieszeni kurtki, otworzyłam drzwi i weszłam do środka, zamknęłam za sobą drzwi na zasuwkę. Zdjęłam buty, kurtkę powiesiłam na wieszaku i poszłam do salonu. Po drodze przy okazji trochę mnie zniosło na ścianę. Weszłam do salonu i rzuciłam się na kanapę. W mgnieniu oka na niej zasnęłam.
***
Obudził mnie jakże "kochany" budzik. Najszybciej jak potrafiłam wyłączyłam go. Przeciągnęłam się i wciąż z zamkniętymi oczami podniosłam się do pozycji siedzącej. Jakoś udało mi się otworzyć oczy. Wzięłam do ręki telefon i sprawdziłam godzinę 07:10. Z ledwością poczłapałam się do kuchni, wzięłam z blatu wodę i za jednym zamachem wypiłam połowę zawartości butelki. Na orzeźwienie postanowiłam wziąć zimny prysznic. Gdy już się orzeźwiłam wyszłam z kabiny i owinęłam się ręcznikiem, wysuszyłam włosy i poszłam do mojego pokoju. Założyłam czystą bieliznę, ubrałam się wzięłam torbę i spakowałam do niej potrzebne rzeczy. Wychodząc z pokoju wzięłam jeszcze czapkę. Poszłam do kuchni i jak zawsze rano przygotowałam sobie coś na szybko. Zjadłam, nie sprzątając wstałam z krzesła zawiesiłam sobie torbę na ramieniu, założyłam czapkę i poszłam do holu tam założyłam buty i wyszłam z mieszkania nie zakładając kurtki. Zamknęłam je i skierowałam się schodami w dół. Tak jak przypuszczałam dzisiaj nie było zimno, więc dobrze zrobiłam nie zakładając kurtki. Chociaż gorzej będzie na wieczór kiedy będę wracała z pracy. Ale.. Walić to!
***
Otworzyłam sklep, weszłam do środka i od razu ruszyłam na zaplecze. Tam zostawiłam swoją torbę i wróciłam do poprzedniego pomieszczenia. Usiadłam na ladzie i czekałam na Emily. Zjawiła się niedługo po mnie.
-Hej!- uśmiechnęłam się.
-Hej.- odpowiedziała tym samym.
Podbiegłam do dziewczyny.
-Ooo Merry?- zdziwiła się i momentalnie schowała coś do kieszeni spodni.
-Co ty tam masz?- zaświergotałam wesoło i energicznie sięgnęłam do kieszeni jej spodni.
-Nie!- zanim zdążyła mnie powstrzymać, wyjęłam to co schowała. W ręku trzymałam woreczek z białym proszkiem.
-Ooohoo.- zdziwiłam się. I przeniosłam wzrok na zakłopotaną dziewczynę.
-Ale chyba nie jestem w tym sama.- lustrowała mnie wzrokiem. Ja tylko wzruszyłam ramionami.
Nagle przypomniała mi się pewna wczorajsza sytuacja.
-Umm... Emily?- mój głos przesycony był niepewnością.
-Tak?- wyszła z zaplecza i stanęła obok lady.
-Czy ty bierzesz?- walnęłam prosto z mostu. Jakoś zawsze wolałam wystawić kawę na ławę, a nie owijać w bawełnę. Jednak czasami też wolałam zwlekać i owijać w bawełnę niż walić prosto mostu.
-Ehh... I tak kiedyś byś się dowiedziała..- westchnęła wzruszając ramionami.
-A długo bierzesz?- wpatrywałam się w dziewczynę.
-Dosyć długo.- zaczęła nerwowo bawić się palcami.- Ale ty też bierzesz. Ile?- odezwała się kiedy nabrała pewności.
-Jakoś od 15 lat.- westchnęłam spuszczając głowę.
-Chcesz o tym pogadać?- spytała przyjaźnie.
-Nie. Tak. Sama nie wiem.- wzruszyłam ramionami.
-To może po pracy wpadnę do Ciebie?- zaproponowała.
-Jasne.- mruknęłam.
Nagle przypomniała mi się pewna wczorajsza sytuacja.
-Umm... Emily?- mój głos przesycony był niepewnością.
-Tak?- wyszła z zaplecza i stanęła obok lady.
-Czy ty bierzesz?- walnęłam prosto z mostu. Jakoś zawsze wolałam wystawić kawę na ławę, a nie owijać w bawełnę. Jednak czasami też wolałam zwlekać i owijać w bawełnę niż walić prosto mostu.
-Ehh... I tak kiedyś byś się dowiedziała..- westchnęła wzruszając ramionami.
-A długo bierzesz?- wpatrywałam się w dziewczynę.
-Dosyć długo.- zaczęła nerwowo bawić się palcami.- Ale ty też bierzesz. Ile?- odezwała się kiedy nabrała pewności.
-Jakoś od 15 lat.- westchnęłam spuszczając głowę.
-Chcesz o tym pogadać?- spytała przyjaźnie.
-Nie. Tak. Sama nie wiem.- wzruszyłam ramionami.
-To może po pracy wpadnę do Ciebie?- zaproponowała.
-Jasne.- mruknęłam.
***
-No to koniec na dziś.- skomentowała dziewczyna.
-Na to wygląda.- uśmiechnęłam się. Pogasiłyśmy światła i wyszłyśmy ze sklepu, moja towarzyszka zamknęła go i udałyśmy się w stronę mojego domu. W połowie drogi dostałam sms'a.
Odczytałam go i zdenerwowana szybko odpisałam.
Nie czekałam nawet minuty na odpowiedź.
Odczytałam kolejnego sms'a, ale nie miałam zamiaru odpisywać.
Po krótkim czasie dostałam kolejnego. Prychnęłam pod nosem na jego treść i schowałam telefon. Jednak wiedziałam, że on napisał to na poważnie. I też doskonale wiedziałam, że mnie znajdzie. Emily ciągle przyglądała mi się uważnie.
-Coś nie tak?- odezwała się.
-Tak.- westchnęłam bezradnie.- Chyba dzisiaj sobie nie pogadamy. Muszę z kimś porozmawiać.- patrzyłam na nią przepraszająco.
-Nie ma sprawy. Rozumiem.- uśmiechnęła się.
-Na prawdę przepraszam Cię, ale tej rozmowy nie da się przełożyć.- tłumaczyłam zagubiona.
-Hej! Spokojnie.- położyła mi ręce na ramionach i potrząsnęła mną.- Ja doskonale Cię rozumiem, nie musisz przepraszać.- cały czas się uśmiechała.
-Odprowadzić Cię?- skanowałam jej twarz.
-Nie poradzę sobie.- jeszcze raz się uśmiechnęła.- To do jutra. Pa.- pożegnała się odchodząc.
-Pa!- odkrzyknęłam jej. Kiedy zniknęła w jakiejś uliczce, obok mnie zatrzymał się samochód. Szyba od mojej strony się uchyliła.
-Pisałem, że Cię znajdę.- odezwał się poważnie.- Wsiadaj.- dodał chłodnym tonem.
Wsiadłam bez słowa do samochodu, a on odjechał z piskiem opon. Po wyrazie jego twarzy nie mogłam odczytać nic, żadnej emocji. Jednak po tym jak jego ręce zaciskały się na kierownicy, mogłam stwierdzić, że się wkurzył.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Na początek chciałam was BARDZO PRZEPROSIĆ ZA TO, ŻE TAK DŁUGO CZEKALIŚCIE! :c
Ale jak to czasami bywa trochę ulotniła mi się wena. :/ Jednak wróciła! :D A ulotniła no tak nie całkiem, bo mam wszystko przemyślane co chcę pisać i tak dalej, ale nie chcę pisać już teraz czegoś co wolałabym zostawić na później :) I jeszcze przepraszam za krótki rozdział, bo chyba jest krótki. A jest taki gdyż chciałam go szybciej dodać :) No to tyle :) I bardzo proszę o komentarze! Motywują mnie bardzo i wywołują uśmiech! :D xx No to do następnego! :P




OMG świetny rozdział!! KOCHAM <3 czekam na nn xx
OdpowiedzUsuńwoow na prawde super
OdpowiedzUsuńjestem ciekawa co bedzie dalej
czekam na NEXT !!! :-D
Jeeej czekam na next. Blagam tylko szybko ! :( @needmy5idiots
OdpowiedzUsuńChce next ! Dopoki nie dodasz bede myslec czemu Niall byl taki wsciekly xd Czekam i mam nadzieje, ze wena do Ciebie naplynie czy przyleci nie wiem xd i rozdzial bedzie szybciej :* oxo
OdpowiedzUsuńrozdział jak zawsze genialny xd
OdpowiedzUsuń