poniedziałek, 3 lutego 2014

~~Section Two~~

Kiedy rano wstałam, miałam tylko lekkiego kaca. Powolnie podniosłam się z  łózka i przez łazienkę podreptałam do kuchni. Usiadłam przy wysepce kuchennej i napiłam się wody. Nie chciało mi się robić nic do jedzenia, wstałam i poszłam do łazienki. Kiedy już się wykąpałam i wykonałam poranne czynności weszłam czysta i sucha do pokoju. Wybrałam prosty zestaw, chwyciłam torbę czarno-białą, spakowałam do niej portfel, tradycyjnie papierosy oraz zapalniczkę, białe słuchawki,  chusteczki i jeszcze trochę jakichś pierdół. Telefon schowałam do kieszeni rurek, zawiesiłam sobie torbę na ramieniu i poszłam do holu, rzuciłam na szafkę torbę, założyłam trampki oraz kurtkę, której nie zapinałam. Z racji, że dziś było słonecznie i miałam lekkiego kaca założyłam na nos okulary. Ponownie założyłam torbę na ramię i wyszłam z mieszkania zamykając je najpierw. Klucze wrzuciłam do torby, zeszłam po schodach i opuściłam kamienicę. Nie miałam wyznaczonego celu, więc sama nie wiedziałam gdzie idę. Szłam w kierunku, w którym niosły mnie nogi. Poczułam wibracje w kieszeni spodni. Wyjęłam telefon i dopiero wtedy zorientowałam się, że jest już po 13. Otworzyłam wiadomość od Liam'a.



Odpisałam mu szybko.


Nie minęła minuta a poczułam wibracje.


Po przeczytaniu tej wiadomości uśmiech zagościł na mojej twarzy. Rozejrzałam się gdzie właściwie jestem i wchodząc do McDonald'sa, odpisałam mu.


Miałam właśnie chować telefon, kiedy n zawibrował . Siadając przy jednym ze stolików odczytałam wiadomość. 

Po odczytaniu ostatniego sms'a rozsiadłam się wygodnie na krześle i czekałam na Liam'a. Tak jak mi napisał nic nie zamawiałam, a on po niedługim czasie zjawił się przy stoliku. Klapnął na krześle na przeciwko i zaczął się śmiać.
-Co Cię rozbawiło?- uniosłam jedną brew.
-Nic.- wzruszył ramionami i śmiech przerodził się w uroczy uśmiech.- Po prostu fajny obiad.- dodał.
-E tam. raz na jakiś czas można.- uśmiechnęłam się promiennie.
-To co zamawiasz?- spytał.
-Hmm.. Sałatkę grillowany kurczak premium, frytki duże, colę średnią, jabłko i big mac'a.- wyszczerzyłam się.
-Woow. Jesz tyle ile mój przyjaciel.- zaśmiał się i poszedł złożyć zamówienia. Wrócił po 10 minutach cały obładowany jedzeniem. Postawił wszystko na stoliku. On miał o połowę mniej niż ja. Ale zawsze dużo jadłam.
-Ile zapłaciłeś?- spytałam.
-Nie powiem Ci. Ja stawiam.- uśmiechnął się.
-No Liam. Ja nie chcę żebyś za mnie płacił! Ile mam Ci oddać?- zaczęłam się kłócić.
-Nic.- wzruszył ramionami.
-Liam.- wycedziłam przez zęby.
-Jeśli już tak bardzo chcesz mi oddać to 1 funt.- zaśmiał się.
-Nie to nie.- pokazałam mu język.- Zysk dla mnie. - uśmiechnęłam się triumfalnie. On się tylko zaśmiał i puścił mi oczko.

***

Chodziliśmy roześmiani po parku. Mogę powiedzieć z ręką na sercu, że Liam to moja bratnia dusza. Jest moim przyjacielem, którego tak na prawdę nigdy nie miałam.
-Nad czym tak myślisz?- spytał dociekliwie mój towarzysz.
-Nad tym, że.. Nie. Nie powiem bo to głupie.- zaśmiałam się chowając twarz w dłoniach.
-Ej! No mi nie powiesz?! Wielkiemu Paynicziemu?!- koniecznie chciał wiedzieć o czym myślałam.
-Payni.. komu?- zaczęłam się śmiać.
-Jak śmiesz sponiewierać miano Paynicziego?- mówił zniżonym tonem.
-oj Liam, znam Cię nie cały jeden dzień a już mogę powiedzieć, że pozytywny z Ciebie debil.- uśmiechnęłam się.
-Ale powiedz mi o czym tak myślałaś! Proszę! Czy mam błagać na kolanach?- mówił.
-No okey, okey. Powiem Ci.- usiadłam na pobliskiej ławce. On uczynił to samo.
-No.- przytaknął.
-No bo od wczoraj tyle dla mnie zrobiłeś, mam wrażenie jakbym znała Cię już dobre parę lat i zachowujesz się wobec mnie jak przyjaciel. - uśmiechnęłam się nieśmiało tkwiąc wzrokiem w moich splecionych palcach. 
-No i tak właśnie jest. Jesteś miłą dziewczyną, chyba.- zaśmiał się.- Chcę być Twoim przyjacielem, czuję się tak samo jak ty i na prawdę przez ten nie cały dzień pokochałem Cię jak siostrę i nie darowałbym sobie gdyby coś Ci się stało. Tekst może trochę kiczowaty i moment jak z jakiegoś taniego filmu, ale tak właśnie się czuję.- przytulił mnie.
-Oh.. Liam to było słodkie.- wtuliłam się w niego.

POV  LIAM'a


Dziewczyna siedziała wtulona we mnie. Ona była dla mnie na prawdę ważna. Przez jeden niecały dzień pokochałem ją jak siostrę i przywiązałem się.
-Chyba będę już szła.- odezwała się odsuwając ode mnie.
-W takim razie chodźmy.- uśmiechnąłem się, wstaliśmy z ławki i poszliśmy w kierunku jej domu.
-Mogę Cię o coś spytać Mer?- spojrzałem na nią.
-Mer?- wyszczerzyła się. 
-Ładnie co?- odrzekłem z triumfem.
-No nie powiem, że nie.- zaśmiała się.- I jasne pytaj o co chcesz.- dodała.
-Jak się tu znalazłaś?- niepewnie spytałem.
-No cóż, pokłóciłam się z mamą już jak miałam 15 lat. Powiedziała mi wtedy, że jak tylko skończę 18 to mam się wyprowadzić.- wzruszyła ramionami. 
-Ou. Przykre.- przytuliłem ją.
-Może trochę.- mruknęła.- Chcesz wejść do środka?- spytała kiedy odsunąłem ja od siebie. I dopiero wtedy zorientowałem się, że stoimy przy jej kamienicy.
- Przykro mi, ale muszę iść. Pa- powiedziałem, odwróciłem się, schowałem ręce w kieszenie spodni i poszedłem w kierunku mojego domu.

***

Właśnie stanąłem przed drzwiami domu, sprawdziłem czy są otwarte. Były. Wszedłem do domu, zdjąłem buty i poszedłem w kierunku salonu, gdyż stamtąd dobiegały odgłosy włączonego telewizora. Siedział na kanapie. Tak mieszkaliśmy razem.
-Hej stary.- usiadłem obok niego.
-Siema. Gdzie byłeś? spojrzał na mnie.
-Tu i tam, chodziłem po mieście.- wzruszyłem ramionami i nastała cisza.
-Kim ona jest?- spytał nie wiadomo skąd Niall. Ja spojrzałem na niego z uniesionymi brwiami.- Widziałem was.- wzruszył ramionami.
-To przyjaciółka.- odpowiedziałem mając nadzieję, że nie będzie drążył tematu. No, ale to Niall. Musiał wiedzieć wszystko.
-Na pewno? Skąd ją znasz? Nie widziałem jej wcześniej z Tobą. Długo się znacie? Gdzie mieszka? Ile ma lat? Jak ma na imię? Niezła jest.- miał szczęście, że nie pytał o więcej, bo przyrzekam z ręką na sercu przywalił bym mu.
-Tak, kocham ją jak siostrę. Znam ją z clubu, znamy się od wczoraj. Mówiłem Ci, że idę zastąpić kumpla w clubie za barem? - przytakną. - To właśnie w tamtym clubie ją poznałem. Lat ma 19 a na imię Merry. Mieszka tu w Londynie.- odpowiedziałem mu, żeby już nie drążył.
-Hmm.. Przecież do tego clubu chodzimy często. Jak to możliwe, że wcześniej jej nie widzieliśmy.- nie wiedziałem czy to powiedział do mnie czy do siebie. Jednak uznałem, że mówi to do siebie.
-Przyprowadź ją tu. - rzekł z uśmiechem, co jest rzadkością.
-Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! Niall ty dobrze wiesz jaki jesteś. Nie chcę jej narażać.- mówiłem niskim tonem. Wkurzyłem się na niego.
-Jak tam chcesz. Prędzej czy później i tak ją poznam i dowiem się gdzie mieszka.- wzruszył ramionami.
-Niall..- zacząłem i urwałem, żeby zwrócić jego uwagę.
-Yhym.- spojrzał na mnie wyczekując kontynuacji.
-Opanuj się, ona nie jest jak wszystkie.- ostrzegłem go i poszedłem na piętro do swojego pokoju. Byłem zły na siebie, że nie uważałem jak byliśmy na mieście. Cholera. Teraz przez moją głupotę, na pewno będzie cierpieć. Albo i nie?
Może ona potrafiła by go zmienić? 

POV MERRY


Po wejściu do mieszkania, zdjęłam buty, położyłam torbę na szafkę i przeszłam do kuchni. Z szafki wyjęłam chipsy i poszłam do salonu, położyłam je na stoliku. Wyjęłam z szafy koc trzymając go w rękach usiadłam na kanapie przykryłam się nim i włączyłam TV. Kiedy już znalazłam jakiś fajny film, chwyciłam paczkę chips'ów, otworzyłam ją i zajadałam się.

***

Gdy skończył się już film, sprawdziłam która jest godzina. Było grubo po 02. Wyłączyłam TV i pokierowałam się do swojego pokoju. Kiedy leżałam już w łóżku, zastanawiałam się o której mogłam wrócić do domu. Ale po krótkim czasie zasnęłam.

***

Obudziły mnie krople deszczu uderzające o okno i parapet. Przeciągnęłam się na łóżku, odrzuciłam kołdrę i wstałam. Pierwszą rzeczą którą zrobiłam, to podejście do okna. Wyjrzałam przez nie. Padało, jednak miałam nadzieję, że do południa wyjdzie słońce. Wzięłam spod poduszki telefon i sprawdziłam godzinę 06:34, po czym rzuciłam go z powrotem na łóżko. 
-Nie jest tak źle. - mruknęłam biorąc pod uwagę jak późno poszłam spać. Jednocześnie byłam ucieszona, bo zapomniałam ustawić budzik a dzisiaj idę do pracy. Wzięłam czystą bieliznę oraz ubrania (oczywiście nie wzięła butów, kurtki, zegarka i naszyjnika heh) i poszłam do łazienki. Wykąpałam się, wysuszyłam włosy i ubrałam przyniesione rzeczy. Kiedy byłam już ubrana, umyłam zęby, uczesałam włosy w niechlujnego koczka, zrobiłam cienką kreskę eyelinerem oraz nałożyłam tusz na rzęsy. Gotowa wróciłam do pokoju do mojego ubioru dobrałam jeszcze naszyjnik i zegarek. Wyjęłam z szafy torebkę do której wrzuciłam słuchawki, chusteczki i inne potrzebne jak i nie potrzebne rzeczy. Odłożyłam ją, podniosłam z łóżka telefon odłożyłam go na parapet i pościeliłam szybko łóżko. Wychodząc z pokoju, wzięłam telefon oraz torbę i poszłam do kuchni, położyłam ją na jednym z krzesełek, a telefon na blacie, spojrzałam na zegarek wiszący w kuchni, było prawie w pół do ósmej. Więc zrobiłam sobie sałatkę na szybko, zjadłam ją, a brudne naczynia odłożyłam do zlewu. Wzięłam torebkę z krzesełka, wrzuciłam do niej telefon i poszłam do holu, założyłam buty oraz kurtkę po czym zakładając torbę na ramię wyszłam z mieszkania, zamknęłam je a klucze wrzuciłam do torby. Wyszłam z kamienicy, wyjęłam z torby słuchawki, po rozplątaniu ich, włożyłam w uszy, wyjęłam z niej telefon i podłączyłam. Wybrałam moją ulubioną playliste, włożyłam telefon do kieszeni mojej kurtki. Szłam wsłuchując się w słowa kolejnych piosenek, aż dotarłam do miejsca pracy. Miałam już wkładać klucz, żeby otworzyć drzwi, ale zauważyłam, że w środku ktoś jest, schowałam klucze do torby i weszłam do sklepu.
-Hej!- przywitała mnie z uśmiechem jakaś nie znana mi dziewczyna.
-Ymm.. Hej?- odpowiedziałam zdziwiona, a po chwili dodałam uśmiech, żeby nie być niemiła.
-Jestem Emily.- wyciągnęła do mnie dłoń.
-Uhm.. Merry.- chwyciłam wyciągniętą w moją stronę rękę, niewinnie się uśmiechając.- Co tu robisz?- zmierzyłam ją wzrokiem.
-Od dzisiaj razem pracujemy.- wyszczerzyła się.
-Okeyy? Ale czemu jesteś tu, w ten sam dzień co ja? Szef nigdy nie daje dwóch osób w ten sam dzień.- zdziwiłam się.
-No to trochę się zmieniło. Od dzisiaj pracujemy razem.- wzruszyła ramionami WCIĄŻ się uśmiechając.
-A czemu pracujesz, ze mną a nie z Kate?
-Uh. To nie wiesz?- poszła za ladę.
-Nieee. A co mam wiedzieć?- podeszłam do lady.
-Ta Kate nie pracuje już tu. Zwolniła się i zaraz ja weszłam na jej miejsce.
-Nie wielka strata.- wzruszyłam ramionami.
- A co wolisz, stać za ladą czy doradzać ludziom układać rzeczy i takie tam?- odezwała się po minutowej ciszy.
-Jeśli doradzać ludziom znaczy kręcić się po sklepie i obijać... to wybieram tą opcję.- zaśmiałam się, a ona razem ze mną. W sumie dobrze się dogadywałyśmy. Cały dzień się obijałam i chodziłam między wysepkami z ubraniami, lub przy pułkach ze sprzętem albo czymś innym. Czasami poukładałam ubrania lub popoprawiałam. Dzień się ciągnął. 

***

Po południu nie przychodziło dużo ludzi, jedynie od czasu do czasu ktoś zajrzał. Teraz akurat nikogo nie było podeszłam do lady za którą stała znudzona dziewczyna.
-Tu zawsze tak jest?- spytała.
-Nie, ale bywają takie dni.- odpowiedziałam.
-Długo tu pracujesz?- przeniosła wzrok na mnie.
-Jakiś czas. A ty jesteś stąd czy się przeprowadziłaś?- oparłam się o ladę.
-Przeprowadziłam się jakiś tydzień temu. A ty?
-Ja przeprowadziłam się jakieś parę miesięcy temu. Nie jestem tutejsza.- wzruszyłam ramionami z uśmiechem.
-Ja przeprowadziłam się z Ameryki, miałam dość tamtego kraju.
-Co za przypadek. Ja też jestem z Ameryki.- spojrzałam na nią zaskoczona.
-Ooo fajnie!- rozmawiałyśmy jeszcze jakiś czas. Ale w końcu ktoś wszedł do sklepu. Od razu się wyprostowałam i odwróciłam. Spojrzałam na chłopaka, który aktualnie przyglądał się butom z Nike. Stał tyłem, więc mogłam mu się uważnie przyjrzeć. Ubrany był w czarne rurki, spod skórzanej czarnej kurtko wystał kawałek białej, jak mogłam się domyślić koszulki. Na nogach miał również czarne Converse do kostki, był dość wysoki, no na pewno wyższy ode mnie. Jego włosy były blond.
-Pomóc w czymś?- spytałam, kiedy podeszłam do niego. Stojąc blisko niego mogłam ocenić, że nie był blondynem, miał tylko sporą część końcówek blond. 
Długo nie uzyskiwałam odpowiedzi, więc uznałam, że nie potrzebuje pomocy.
-Yhym..- przytaknęłam, odwróciłam się na pięcie i miałam już zrobić krok, ale ktoś mi w tym przeszkodził....



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

CZYTASZ=KOMENTUJESZ


A więc mamy 2 rozdział! Wooohoo! :D I jak? Opinia w komentarzach xd  + Proszę głosować w ankiecie! :D  I dziękuję, za wszystkie komentarze :D xx 

Ahhh i jeszcze zapomniałam xd Nie wiem czy w Anglii w Mcdonald'sie dają to samo co u nas xd Ale wiecie to tylko fanfiction :) xx

4 komentarze:

  1. wooow na prawde super
    z niecierpliwością czekam na
    kolejny ;-) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Liam to taki słodziak jhxdhxhs
    Czekam na kolejny! <3 @adrieenemm

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietny ! Czekam na next xx @needmy5idiots

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawaj mi nastepny rozdzial bo nie wytrzymam *,* ja chce next. Liam taki slodki. Niall taki.. nie wiem xD Boskie <3

    OdpowiedzUsuń