Strony

▼

wtorek, 6 maja 2014

~~Section Seven~~

Siedziałam zdezorientowana jego wybuchem, zamurowało mnie. Po prostu nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa. Czemu to taki drażliwy temat dla niego? Ja tylko spytałam, no tak może i to było pytanie niezamierzane, ale za co się tak wkurzać? Zrezygnowana poszłam do łazienki, wykonałam poranne czynności, a następnie poszłam do swojego pokoju ubrałam się, wzięłam torbę i udałam się do holu, założyłam buty, płaszczyk i czapkę. Zamknęłam drzwi i poszłam w sumie sama nie wiedziałam gdzie. Wylądowałam w jakiejś kawiarni dwie ulice dalej, usiadłam do stolika przy oknie i bezmyślnie wpatrywałam się w ludzi za oknem. Podeszła do mnie kelnerka.
-Podać coś?- zapytała miłym tonem.
-Kawę poproszę.- odparłam nie odrywając wzroku od widoków za oknem, a po chwili byłam już zatracona w swoich przemyśleniach.
Jak by to było gdybym nie poznała Liam'a? Cóż Niall'a na pewno i tak bym spotkała, ale pewnie już dawno by mnie zgwałcił, pobił czy bóg wie co zrobił. Chociaż może źle go oceniam? W sumie nie znam go. Jednak sam przyznał że się zmienił. Ale ja jestem przekonania, że nikt tak na prawdę się nie zmienia. On po prostu maskuje się, a pod maską zostaje ten sam człowiek jakim było się kiedyś. Tego już nie da się zmienić. Co jak co, ja też wciąż jestem tą samą Mer z przed paru lat. Może przyswoiłam kilka złych nawyków, choć po mimo tego to wciąż ja.
-Ykhym.- kelnerka wyrwała mnie z zamyśleń i postawiła przede mną kawę.
-Hej.- zatrzymałam ją kiedy miała odchodzić.- Może szukacie kogoś do pracy?- wzruszyłam ramionami.
-Emm. W sumie to zwolniło się jedno miejsce. Jeśli chcesz to przyjdź jutro, dzisiaj nie ma szefowej.- uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Jasne, przyjdę.- odpowiedziałam jej tym samym, ona odeszła a ja zaczęłam pić moją kawę. 
Kiedy skończyłam, zostawiłam należną sumę pieniędzy i wyszłam. Spacerowałam tak bez celu, nie mając nic lepszego do robienia. 
-Hej!- usłyszałam za sobą, a po chwili ujrzałam obok blondyna. Postanowiłam go ignorować.
-Okej, spoko, rozumiem.- stanął przede mną, chcąc mnie zatrzymać.- Słuchaj. Zazwyczaj tego nie robię, ale prze.. przepraszam za tą akcję rano.- wydusił z trudem.
-Oh...- udałam wzruszoną.- Wsadź sobie je w dupę.- dodałam z kamiennym wyrazem twarzy. I wyminęłam go.
-Po prostu to jest drażliwy temat dla mnie..- zaczął się tłumaczyć.
-Po chuj mi się tłumaczysz, przestań robić z siebie idiotę.- warknęłam. On zatrzymał się jakby nad czymś rozmyślał. Bąknął coś sobie pod nosem i zaczął iść w moją stronę. Podszedł do mnie od tyłu i objął mnie w talii.
-Na prawdę, przepraszam.- szepnął wprost do mojego ucha, przez co przeszły mnie ciarki.
-Okej, wybaczę. Jeśli..- urwałam.
-Jeśli?- ustał normalnie przede mną i oczekiwał kontynuacji. Ja podeszłam do niego bliżej i przytrzymując się jego kurtki, ustałam na palcach by dosięgnąć jego ucha.
-Powiesz mi jaki byłeś i czemu się zmieniłeś.- wyszeptałam mu. Poczułam jak jego ciało momentalnie posztywniało, więc odsunęłam się i wpatrywałam się w jego twarz.
-Dobra niech Ci będzie.- burknął.
-No to co będziemy rozmawiać tu czy idziemy?- spytałam zadowolona z siebie.
-Jedziemy.- poprawił mnie i udał się w stronę wąskiej uliczki znajdującej się niedaleko nas.
-Taa.- prychnęłam pod nosem i poszłam za chłopakiem. Po 5 minutach, zatrzymał się przed raczej nowym samochodem. Otworzył mi drzwi, a kiedy wsiadłam zatrzasnął je, obiegł samochód i zajął miejsce kierowcy.
-Chyba nowy samochód?- zauważyłam.
-Cacko, co?- wyszczerzył się dumnie.
-Yhym.- przytaknęłam od niechcenia. On spojrzał na mnie zabójczym spojrzeniem, po czym odwrócił głowę. Wyjechał z wąskiej uliczki i momentalnie dał do gazu. Lubię szybką jazdę, nie. Lubię to za mało powiedziane ja ubóstwiam szybką jazdę, ale nie kurwa w mieście! Zapięłam pasy, a chłopak spojrzał na mnie rozbawiony.
-Boisz się?- usłyszałam jego rozbawiony ton.
-Nie.- odrzekłam twardo.
-To czemu zapięłaś pasy?- uniósł jedną brew.
-Bo się boję.- wycedziłam z trudem.
-Oh, błagam cię.- jego śmiech rozniósł się po samochodzie. A za chwilę momentalnie ucichł. Zdziwiona odwróciłam wzrok w jego stronę.- Nie ufasz mi?- zatrzymał się na parkingu przy jakimś lesie. Wysiadłam z samochodu, on uczynił to samo i za moment stał już przy moim boku. Zaczęliśmy spacerować po lesie.
-Nie odpowiedziałaś mi.- przypomniał.
-No cóż, jeśli mam być szczera to chyba raczej nie.- wzruszyłam ramionami.
-Nie?- zdziwił się.
-Nie.
-Dlaczego?- wrócił do swojej kamiennej twarzy.
-Bo nie znam Cię długo, wydajesz się być agresywny, masz wybuchy złości...- nie mogłam kontynuować, gdyż mój "miły" towarzysz mi przerwał.
-Wiesz po mimo tego, że nie znasz mnie długo, wydaję się być agresywny, mam wybuchy złości wciąż się ze mną spotykasz i wsiadasz do mojego samochodu.- uśmiechnął się do mnie cwaniacko.
-Raczej nie nazwałabym tego "spotykaniem", to bardziej nachodzenie z twojej strony. - zakpiłam.
-Że co?! Nachodzenie? To nie moja wina, że wciąż na siebie wpadamy.- sprostował.
-Czyli twoim zdaniem wpadanie na siebie na ulicy wygląda tak, że ja sobie idę widzisz mnie z kilometra i się wydzierasz?- uniosłam brwi.
-Dobra zapamiętam, że kiedy przyjdzie mi na myśl przeprosić Cię za coś to po prostu to oleję.- powiedział obojętnie.
-Nie musisz mnie przepraszać nie potrzebuję łaski.
-A kto powiedział, że to była łaska. Po prostu chciałem i to zrobiłem.- zatrzymałam się na jego ostatnie słowa.
-Chciałeś?- spojrzałam na niego.
-Taa..- wzruszył ramionami.
-To miłe.- podeszłam do niego i go przytuliłam, on stał chwilę w bez ruchu, najwidoczniej zdziwiony moim posunięciem. Jednak ogarnął się i położył swoje ręce na mojej tali przytulając mnie również.
-Musisz powiedzieć o wszystkim Liam'owi.- odsunęłam się gwałtownie słysząc jego słowa.
-C-co?- wzdrygnęłam się.
-Słyszałaś.
-Nie, nie, nie. Niall nie przypieraj mnie do muru.- jęknęłam.
-Musisz to zrobić. A jeśli nie, ja to zrobię.- odwróciłam się  na pięcie i zaczęłam odchodzić w stronę samochodu, czułam jak w moich oczach zbierają się łzy. Chcąc je powstrzymać zamknęłam je na moment,ale to nic nie dało. Po policzkach spłynęła mi słona ciecz.
-Wszystko w porządku?
-Tak, kurwa fantastycznie.- odparłam z sarkazmem.
-Przecież nie każę Ci skakać z mostu, kurwa. Tylko nie chcę żebyś oszukiwała swojego i mojego przyjaciela.- wrzasnął.
-Ale przypierasz mnie do muru! Powiem mu kiedy będę gotowa! A nie kiedy jeszcze w tym siedzę! A jeśli Ty to powiesz, przyrzekam że nigdy więcej mnie nie zobaczysz na oczy.- mówiłam z wciąż napływającymi łzami.
-Dobra, dobra. Powiesz w swoim czasie, ale wyjść z tego musisz. Tak?
-Taa..- spojrzałam na swoje buty.
-Hmm? A możesz powiedzieć to patrząc mi w oczy?- wskazał na swoją twarz.
-Agh..- wytarłam swoją twarz rękawem kurtki i spojrzałam w jego oczy.- No więc, umm.. Co miałam powiedzieć?- zaśmiałam się nerwowo.
-Skończysz z tym?- uśmiechnął się lekko.
-Uh.. Ta..- wydusiłam, a zanim miałam okazję oderwać od niego wzrok on przytrzymał mnie w talii, a jego usta znalazły się na moich. Cóż to co zrobił zupełnie mnie oszołomiło. Jedak zaczęłam oddawać jego pocałunki, moje usta współgrały z jego. 
Odsunęłam się szybko oddychając, on też miał nierówny oddech. 
-Umm, co to było?
-No pewnie Cię pocałowałem?- oparł się o maskę samochodu.
-Tyle to wiem. Ale czemu?- wpatrywałam się w niego zaciekawiona.


POV NIALL'a

'Ale czemu?' jej słowa zaczęły odbijać się echem w mojej głowie. I co ja mam jej powiedzieć? Moja podświadomość panikowała. To nie było normalne. Pierwszy raz w życiu tak się stało. No, bo kurwa co ja mam powiedzieć?! Chciałem poczuć smak twoich ust? Nie, wyśmieje mnie. Kurwa, kurwa, kurwa! Chciałem odreagować? Odskoczyć od wszystkiego? Ja pierdole. Walnę jakieś głupstwo, może uwierzy. Ah i oczywiście użyje mojego ulubionego tonu głosu - chłodny.
-Bo miałem taką ochotę.- dziewczyna wydała się zdziwiona.
-Miałeś ochotę?- zaczęła chichotać, a ja poczułem się jak ostatni idiota. Podrapałem się po karku.
-Co Cię tak rozbawiło?- wpatrywałem się w nią jak w obrazek.
-Nie wierzę Ci.- zaniosła się kolejną falą śmiechu.
-Niby czemu?
-Bo po pierwsze, gdybyś miał ochotę to byś mnie przyparł do jakiegoś drzewa i przygniótł swoim ciałem. Po drugie, to nie było brutalne. 
-To jakie było?- wyszczerzyłem się.
-Ugh.. Nieważne.- wkurzyła się co mnie rozbawiło.
-A może Ci przypomnieć?- zakołysałem brwiami.
-Weź skończ już, to było.. - zacięła się.- ymm.. było przeciętne.- wzruszyła ramionami.
-Oh czyżby? A może pokazać Ci coś nieprzeciętnego? Hmm?- chwyciłem jej rękę i przyciągnąłem do siebie, tak że stała między moimi udami.
-Nie dzięki.- położyła ręce na mojej klatce, chcąc się odsunąć. Chwyciłem ją w pasie by nie mogła tego zrobić.
-Coś nie tak?- na moich ustach pojawił się niewinny uśmiech.
-Umm.. Mógłbyś mnie puścić?
-Nie.
-Czemu?
-Bo tak jest dobrze.- te słowa bezmyślnie wypłynęły z moich ust. Dopiero po chwili doszło do mnie co powiedziałem. Sam nie wiem co się ze mną dzieje. Nigdy nie mówię takich rzeczy.- Ehh.. To znaczy jeśli chcesz.- westchnąłem poprawiając swoją wypowiedź. I puściłem ją.
-Dzięki.- odeszła ode mnie i ustała przy drzwiach samochodu, otworzyłem go. Kiedy ona wsiadła, zostałem jeszcze, żeby przemyśleć to jak przy niej się zachowuję. Ona mnie zmienia. A może inaczej, przy niej coś każe mi być takim jak kiedyś. Kurwa. Ale ja nie mogę wrócić do tamtej osobowości. Nie ma mowy. Pośpiesznie wsiadłem za kierownicę i odpaliłem samochód.


***

-Uhm... Miałeś mi powiedzieć czemu taki jesteś.- zaczęła niepewnie, kiedy zatrzymałem się pod jej kamienicą.
-Nie sądzę by to była ciekawa opowieść. Z resztą już jest późno.- palnąłem.
-Niall?
-Co?
-Jest po 17.- westchnęła zrezygnowana.
-No już dobra, dobra. Powiem Ci.
-To może pójdziemy do mieszkania, bo nie masz chyba zamiaru tu siedzieć?- zapytała zadowolona.
-Jasne.- przytaknąłem i wysiedliśmy z samochodu, idąc do kamienicy zamknąłem go.
Gdy znaleźliśmy się w mieszkaniu, dziewczyna zakluczyła drzwi, zdjęliśmy buty i kurtki po czym przeszliśmy do salonu.
-No to opowiadaj.- usadowiła się wygodnie na kanapie.
-Jest trochę jak jakieś tanie romansidło.- zrobiłem to samo co moja towarzyszka. 
-Trudno przeżyję.- uśmiechnęła się pokrzepiająco.
-Uh.. No więc jakieś 2 lata temu, po prostu jakby to powiedzieć... zakochałem się.- ostatnie dwa słowa wybełkotałem.
-Co?
-Ugh. Zakochałem się.- powtórzyłem normalnie. Ale dziewczyna nie zareagowała tak jak sądziłem, czyli nie wybuchnęła śmiechem ani nic po prostu słuchała dalej. - Ona podobała się mi a ja jej. Świrowaliśmy do siebie przez jakiś czas, aż w końcu zostaliśmy parą. Wszystko było super, pewnego wieczoru poszliśmy razem na imprezę. Zobaczyłem na niej jak się obściskiwała z innym, jednak postanowiłem udawać, że nic takiego nie widziałem. Chciałem sprawdzić czy mi o tym powie, nie zrobiła tego. A ja coraz bardziej upewniałem się w tym, że w naszym związku nie ma nic. Jakieś dwa tygodnie po tym zdarzeniu musiałem wyjechać na parę dni, mniejsza po co. Kiedy wróciłem do naszego mieszkania, nie było tam żadnych jej rzeczy. Została tylko kartka z nabazgranymi wyjaśnieniami.- wzruszyłem ramionami. - Od tamtej pory tak jak ona nie poszanowała mnie tak ja nie szanuję dziewczyn teraz, później jeszcze doszło kilka innych komplikacji. Cóż, życie.- zakończyłem, a kiedy przeniosłem wzrok na dziewczynę, po prostu spała.
-Taa..- prychnąłem pod nosem rozdrażniony. Ale gdy spojrzałem ponownie na nią, mój wyraz twarzy złagodniał. -Ja pierdole.. nie kurwa, nie.- szepnąłem do siebie i uderzyłem się z otwartej ręki w twarz. Wstałem podłożyłem jedną rękę pod kolana dziewczyny, a drugą w pasie i ją podniosłem. Przeniosłem ją do jej sypialni i położyłem na łóżku, po czym udałem się do salonu wracając z kocem, którym ją przykryłem. Wyszedłem z pokoju zamykając drzwi i przeszedłem do salonu, położyłem się na kanapie i zasnąłem.


POV MERRY

Otworzyłam oczy i byłam bardzo zdziwiona, kiedy spostrzegłam że jestem w swoim pokoju. Wstałam przeciągle z łózka wyjęłam z szafy ubrania i poszłam do łazienki. Wykonałam poranne czynności lekko się umalowałam, ubrałam się i wyszłam drzwiami do salonu.
-Oo wstała śpiąca królewna.- z kuchni wyszedł Niall.
-Widzę, że się zadomowiłeś.- opadłam na kanapę.- Wiesz uważam, że za dużo czasu spędzasz w moim mieszkaniu.- pokazałam mu język.
-Nie, nie sądzę.- zaśmiał się.- Ale dla odmiany możemy pojechać do mnie.- zakołysał brwiami.
-Taa spoko. A tak w ogóle co ty robisz w kuchni?- wstałam i podeszłam do niego.
-Jajecznicę. -wzruszył ramionami.
-Umiesz gotować?- spojrzałam na niego jakby powiedział coś nierealnego.
-Tak, umiem.- przewrócił oczami.
-Ooo śnieg?- wyjrzałam przez okno z zniesmaczoną miną.
-Taa w końcu już prawie grudzień nie.- nałożył jedzenia na dwa talerze i postawił na wysepce.
-Nie chcę cię urazić czy coś, ale nigdy nie spodziewałabym się, że potrafisz być taki.- zaczęłam jeść.
-Prawda jest taka, że nikt by się nie spodziewał.- uśmiechnął się smutno. Zjedliśmy w ciszy, ja włożyłam naczynia do zmywarki i poszłam do salonu, gdzie już jakiś czas siedział Niall.
-A wczoraj chyba nie usłyszałaś wszystkiego co Ci mówiłem?- spojrzał na mnie.
-Oczywiście, że usłyszałam.- uśmiechnęłam się.
-A coś po tej całej historii słyszałaś jeszcze?- podrapał się po karku.
-No, zasnęłam w pełny sen chyba po tym jak się uderzyłeś w twarz.- zaśmiałam się.
-Dobra zwijamy się do mnie? - puścił mi oczko.
-A która godzina?
-Ymm.. Aktualnie 13:04 
-Ej a skąd masz świeże ubrania?- wskazałam na chłopaka.
-Jak spałaś byłem w domu.- wyszczerzył się.
-To czemu nie wziąłeś kurtki? 
-A po co?- prychnął.
-Jak wolisz. - poszłam do holu, założyłam kurtkę, buty i czapkę. Wróciłam jeszcze na moment do mojego pokoju po telefon i już byłam gotowa do wyjścia. Niall zamknął drzwi po czym oddał mi klucz.
-Na prawdę ubrałaś się jakby był mróz 50 stopni.- zaczął niebieskooki, kiedy wyszliśmy z kamienicy.
-Bo mi jest tak zimno.- splotłam ręce na klatce piersiowej żeby było mi cieplej, choć nie było.
-Aż tak?- uniósł brwi ku górze.
-Yhym.- pokiwałam głową.
-To choć.- pokazał na swoje ramię.
-Dzięki.- uśmiechnęłam się i podeszłam do niego. On objął mnie ramieniem i tak szliśmy.
-Nie mogłeś zaparkować dalej?- spytałam sarkastycznie, kiedy dotarliśmy do samochodu.
-Niestety nie.- odgryzł. Szybko wsiadłam do samochodu, kiedy go otworzył...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!

Przepraszam, że taak długo nie dodawałam. Ale jak wiecie sami robi się ciepło i więcej czasu spędza się po za domem. Miałam jeszcze małe problemy i biłam się z myślami czy go dodać czy nie. Informuję ponad 20 osób, chciałam TYLKO 16 komentarzy. Ale większości się chyba nie chciało. I proszę o wypełnienie ankiety :)  Już nie będę dyktowała ile trzeba komentarzy, żeby był następny rozdział. Dziękuję jeśli dotarłeś/aś do tego momentu ♥ Do następnego! :D

4 komentarze:

  1. Bardzo mi się podoba,nie mogłam się doczekać :) @biebrftseles

    OdpowiedzUsuń
  2. No w końcu.. <3
    czekam na nexta no i boskie oczywiście :3

    OdpowiedzUsuń
  3. 28 years old Analyst Programmer Ambur Fishpoole, hailing from Westmount enjoys watching movies like Funny Bones and Quilting. Took a trip to Timbuktu and drives a Chevrolet Corvette L88. sprawdz moje kompetencje

    OdpowiedzUsuń