Hej xx
Na początek chcę poinformować o tym, że pojawiła się nowa osoba.
Emily.
Ona zwita w tym ff na dłużej. Z tego też powodu dodałam ją do bohaterów.
Miłego czytania. :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"-Yhym..- przytaknęłam, odwróciłam się na pięcie i miałam już zrobić krok, ale ktoś mi w tym przeszkodził...."
A tym kimś rzecz jasna, był tajemniczy jak dla mnie chłopak.
-Chciałbym, żebyś mi doradziła.- chwycił mnie za rękę i pociągnął, w skutku czego znów stałam obok niego. Jednak trochę bliżej, co mi nie za bardzo pasowało.
-Jak już coś, to nie przypominam sobie, żebyśmy przeszli na Ty.- udałam zamyślenie.
-Oh, przepraszam PROSZĘ PANI.- powiedział sarkastycznie, akcentując dwa ostatnie słowa.
-Chyba raczej nie jestem Ci potrzebna.- sztucznie się uśmiechnęłam po czym odwróciłam się i odeszłam do lady.
-Hej, mogłabyś dzisiaj zamknąć? Muszę wyjść wcześniej.- zwróciła się do mnie Emily.
-Taa.. Jasne i tak nie mam nic innego do roboty.- uśmiechnęłam się.
-Dziękuję.- przytuliła mnie.- Ja muszę właśnie już iść, pa.- założyła w pośpiechu kurtkę i wyszła.
Ja stałam za ladą i przyglądałam się chłopakowi, który wciąż wybierał buty. Chwile jeszcze postał, ale w końcu wybrał jakieś i podszedł do lady.
-Coś jeszcze?- spytałam wkładając buty do pudełka.
-Tak.- cały czas mi się przyglądał.
-Słucham.- uniosłam brew wyczekując odpowiedzi.
-Ciebie.- jego usta wykrzywiły się w chytry uśmieszek.
-Chyba sobie kpisz, koleś.- zakpiłam. On położył na ladę banknoty.
-Reszta dla Ciebie.- Mrugnął, zabrał torebkę z pudełkiem zawierającym buty i wyszedł.
- Aha?- powiedziałam do siebie i włożyłam pieniądze z powrotem do kasy. Nie jestem jakąś tanią laską, żeby brać kasę od nieznajomych kolesi. Wybiła 18, zamknęłam drzwi wejściowe,założyłam kurtkę a torbę zawiesiłam sobie na jednym ramieniu, pogasiłam światła i wyszłam tylnym wyjściem zamknęłam tylne drzwi, wrzuciłam klucze do torby i wyjęłam telefon. Bo akurat napisał Liam.
Odpisałam mu idąc wolno w stronę ulicy.
On również długo nie czekał z odpowiedzeniem na mój SMS.
Zdążyłam odczytać wiadomość i w momencie kiedy skończyłam, uderzyłam w kogoś.
-Ooops.- schowałam telefon do torby i spojrzałam na osobę w którą uderzyłam.
-No,no,no. To już chyba przeznaczenie.- zaśmiał się ten sam blondyn, który był w sklepie.
-Nie sądzę.- uśmiechnęłam się mega sztucznie i wyminęłam go.
-Słuchaj!- pociągnął mnie za przed ramię i przyparł do ściany budynku.- Ze mną się nie zadziera. Nie pyskuje się mi i nie sprzeciwia jasne?- kontynuował przez zaciśnięte zęby. Jednak ja zbyt dużo przeżyłam, żeby się bać teraz jakiegoś psychola, który myśli, że jest wielki.
-Dobra rozumiem. A mówisz mi to bo?- patrzyłam na niego z grymasem. Choć przyznam może trochę się go bałam, w moim wnętrzu gdzieś krążył ten strach, niepewność.
-Bo nie podoba mi się Twoje zachowanie.- przycisnął mnie jeszcze mocniej, napierając swoim ciałem na moje.
-Okey, zrozumiałam. A teraz możesz mnie puścić?- patrzyłam w jego oczy.
-A czemu miałbym to zrobić?- jego głos złagodniał, a twarz znajdowała się coraz bliżej mojej.
-Bo muszę odebrać dziecko, ze żłobka.- skłamałam w pośpiechu. On odsunął się ode mnie i patrzył na mnie jakby co najmniej pierwszy raz człowieka na oczy widział.
-Co?- wydusił z siebie i całkowicie się ode mnie odsunął. No muszę przyznać kłamstwo mi się udało. W myślach biłam sobie brawo. Korzystając z jego osłupienia zaczęłam uciekać.
-Żartowałam!- krzyknęłam śmiejąc się, kiedy byłam już w sporej odległości. Po moich słowach jakby odżył. Zaczął mnie gonić. Nie dawałam za wygraną, ale po jakimś czasie zaczęłam nie mieć już siły dalej biec.
-Myślałaś, że uciekniesz? Hmm.. ciekawe.- zaśmiał się. Kiedy w niego uderzyłam, gdyż byłam za bardzo zajęta patrzeniem za siebie, żeby widzieć to co mam przed sobą.
-Dobra, kurwa! Gadaj czego ode mnie chcesz!- zaczęłam krzyczeć do niego.
-Oh spokojnie. Ja chcę tylko Ciebie.- przerzucił mnie sobie przez ramię.
-Postaw mnie popaprańcu! Kurwa gdzie mnie zabierasz! Odwal się!- krzyczałam i uderzałam go w plecy.
-Słuchaj kochanie, lepiej przestań się stawiać i mnie bić. Bo to się nie skończy dobrze dla Ciebie.- przytrzymał moje ręce.
-Nie mów tak do mnie.- bąknęłam pod nosem. a on w tym momencie postawił mnie na ziemi. Staliśmy przed czerwonym Ferrari.
-Wsiadaj.- otworzył mi drzwi od samochodu.
-Nie.- założyłam ręce na klatce piersiowej.
-Okey, tak się bawisz?- uniósł brew i wziął mnie na ręce, a później wsadził do samochodu.- Pasy też mam Ci zapiąć?- zaśmiał się.
-Nie jakoś sobie poradzę.- zakpiłam i zapięłam pas. On zatrzasnął drzwi, obszedł samochód i wsiadł na miejsce kierowcy.
-Ja mówiłem poważnie. Nie zachowuj się tak, bo to się źle skończy.- zagroził mi poważnym tonem.
-Pff..- prychnęłam odwracając od niego głowę. Nawet nie raczył mi powiedzieć jak ma na imię. Spoko. Psychopata jeden. Podczas mentalnego obrażania osoby siedzącej obok, poczułam wibracje z torebki. Szybko wyjęłam telefon.
Odczytałam i miałam właśnie odpisać, kiedy przeszkodził mi znienawidzony człowiek.
-Co ty robisz?- spojrzał na mnie. Dopiero wtedy zorientowałam się, że jeszcze nawet nie ruszyliśmy.
-Nic.- wzruszyłam ramionami i odpisałam.
Po odpisaniu schowałam telefon z powrotem do torby.
-Do kogo pisałaś?- drążył.
-Nie muszę Ci się tłumaczyć.- prychnęłam.
-Oj wkurwiasz.- zacisnął ręce na kierownicy. Odpalił samochód i ruszył z piskiem opon. Jechał strasznie szybko. Miałam wrażenie, że wskazówka z licznika zaraz wyskoczy. Wyjechał gdzieś po za miasto.
-Gdzie ty jedziesz?!- krzyknęłam spanikowana.
-Przed siebie.- rzucił chłodno.
-Kurwa ja muszę wracać ty idioto!- warknęłam.
- Powiedz z kim pisałaś.- przyśpieszył.
-Z przyjacielem.- wycedziłam a on momentalnie zaczął kręcić kierownicą. Kiedy zatrzymał, zakręciło mi się w głowie.- Kurwa.- mruknęłam i zrobiło mi się ciemno przed oczami.
***
Zaczęłam słyszeć głosy.
-Kurwa! Mówiłem Ci, żebyś się od niej trzymał z daleka!- krzyczał znany mi głos. Liam. Postanowiłam nie otwierać oczu, tylko słuchać dalej.
-Dobra. Jest cała tak? Nic jej nie jest, tak?- odezwała się druga osoba. Chłopak. Chwila. To ten chłopak, który mnie "porwał" tak jakby.
-Pierdolnij się debilu! Gdyby chciała to by sama wsiadła! Najwidoczniej nie spodobałeś się jej.- wysyczał Liam.
-To nie ja mam się jej podobać. Tylko ona mi. I nie ma tu nic do gadania. Jedna noc i dam jej spokój.- mówił ten drugi, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie.
-O boże! Zlituj się! Tobie już nic nie pomoże. Jesteś egoistą. Co z Tobą jest nie tak?- postanowiłam to przerwać, poruszyłam się. A oni ucichli momentalnie.
-Mer?- usłyszałam głos przy moim uchu. A po chwili ręka Liam'a pogładziła moje włosy.
-Gdzie jestem?- spytałam otwierając oczy, przetarłam je i podniosłam się do pozycji siedzącej.
-Uhm.. Jesteś u mnie.- westchnął.
-Co się stało? Jak się tu znalazłam?- przeniosłam wzrok na chłopaka stojącego w wejściu do pomieszczenia w którym się znajdowaliśmy.
-Zemdlałaś, więc przywiozłem Cię tu.- wzruszył ramionami z kamiennym wyrazem twarzy. Oh, serio.
-Odwieźć Cię do domu?- przyjaciel popatrzył na mnie ze zmartwieniem.
-A możemy się przejść?- poprosiłam.
-Jasne.- wstał na równe nogi, ponieważ do tej pory kucał. Ja również wstałam i ruszyłam za nim.
***
Szliśmy już jakiś czas. Żadne z nas nie odzywało się, ale postanowiłam to przerwać.
-A więc on jest Twoim przyjacielem?- spytałam.
-Tak..- zamyślił się.- Kiedyś był inny, miły, łagodny, fajny dało się z nim zawsze dogadać. A później nie wiem co się stało.- westchnął.
-Yhym..- przytaknęłam. Widziałam, że ten temat nie jest dla niego łatwy, więc postanowiłam nie drążyć dalej. Przez ciszę, która panowała między nami zaczęłam się pogrążać w moich przemyśleniach. Co miało znaczyć "Mówiłem Ci, żebyś się od niej trzymał z daleka."? Czy jego przyjaciel o mnie wiedział? Czy miał jakieś złe zamiary wobec mnie? Nie potrafiłam sobie odpowiedzieć na żadne pytanie. To było strasznie frustrujące. A najbardziej frustrowało mnie to, że nie mogłam oderwać się od tych myśli. Kiedy tylko próbowałam je czymś zająć, te pytania gdzieś krążyły, a po chwili wracały z powrotem.
-Mer?- mój towarzysz pstryknął mi przed oczami.
-Umm.. Co?- wyrwałam się od moich myśli.
-Mówiłem, że jesteśmy już na miejscu.- zaśmiał się.
-Ah.. Wybacz.- rozejrzałam się i zobaczyłam, że stoimy przed moją kamienicą.
-Spoko.- uśmiechnął się.- To pa.- przytulił mnie i odszedł. Chwile patrzyłam na oddalającą się sylwetkę i weszłam do kamienicy. Wdrapałam się po schodach, weszłam do mieszkania, zamknęłam je, szybko zdjęłam buty oraz kurtkę i przeszłam do salonu. Najpierw rzuciłam torbę, a później sama opadłam na kanapę. I kolejny raz przytłaczające myśli powróciły. Ale postanowiłam tym razem jakoś je olać. Spojrzałam na zegar 21.
-Hmm.... Może by jeszcze gdzieś wyjść poszaleć.- mruknęłam pod nosem. W końcu dawno nic nie brałam. A czuję, że teraz właśnie tego potrzebuję. Zdjęłam sweter i rzuciłam go gdzieś na podłogę. Z torby wyjęłam portfel, a z niego kilka banknotów. Które schowałam do stanika. W rękę wzięłam telefon i klucze od mieszkania. Poszłam do holu, tam założyłam buty i kurtkę, do której kieszeni schowałam telefon. Wyszłam z mieszkania, zamknęłam je a klucze schowałam również do kieszeni kurtki. Opuściłam kamienicę i ruszyłam do mojego ulubionego clubu. Dosyć szybko tam dotarłam. Weszłam do środka i od razu udałam się w stronę ciemnego korytarza, który prowadził do łazienek. Szłam długim korytarzem z nadzieją, że będzie on tu.
-No proszę kogo tu widzę.- usłyszałam za sobą.
-Szukam Cię.- odwróciłam się w stronę głosu.
-Czego potrzebujesz Me?- ustałam na przeciwko chłopaka.
-Matt dobrze wiesz co zawsze biorę.- wkurzyłam się, bo w tym momencie na prawdę zaczął rządzić mną głód.
-Oj spokojnie. Czyli koka?- drażnił mnie.
-Tak kurwa! Tak tyle co zawsze! Masz kasę i dawaj kurwa to!- wybuchłam, wyjęłam ze stanika banknot i zabrałam małą torebeczkę z białym proszkiem. Szybko skierowałam się do toalet. Weszłam do damskiej i zamknęłam się. Usiadłam na podłogę wyjęłam dwa banknoty na jeden wysypałam biały proszek, drugi odłożyłam. Wyjęłam z kieszeni kurtki telefon i zdjęłam z niego klapkę tylną i podzieliłam proszek na dwie kreski. Wzięłam odłożony banknot, zwinęłam go w rurkę i wciągnęłam najpierw jedną kreskę, a później drugą. Po chwili poczułam ulgę, euforia mną zawładnęła, poczułam zwiększającą się energię. Przeszyły mnie delikatne dreszcze,a ogromny uśmiech wystąpił na mojej twarzy. Podniosłam banknoty, schowałam je ponownie do stanika, wstałam założyłam klapkę na telefon i po chwili go również schowałam. Otworzyłam drzwi i wyszłam, przeszłam zadowolona przez długi korytarz. Podeszłam do baru i zamówiłam sobie kolejkę wódki. Kiedy dostałam kieliszek od razu go wyzerowałam. Zdjęłam kurtkę, gdy zrobiło mi się gorąco, wyjęłam z kieszeni telefon i schowałam go do stanika po czym rzuciłam kurtką w barmana.
-Pilnuj jej, wrócę po nią.- posłałam mu buziaka w powietrzu. Weszłam na parkiet i zaczęłam tańczyć. Gdzieś w tłumie mignęła mi znajoma twarz, poszłam w tamtym kierunku i wtedy zobaczyłam Emily. Byłam naćpana, więc nie zdawałam sobie sprawy z powagi sytuacji.
-Hej! Emi!- krzyknęłam w jej kierunku....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
No i jak? :D Na prawdę miło by mi było, gdyby pod rozdziałem było przynajmniej te 16 komentarzy, bo tyle osób informuję. :) Na prawdę bym się ucieszyła, gdyby było przynajmniej te 16 komentarzy. Proszę tylko o tyle. Bo ja się staram jak mogę, żeby nie zwalić sprawy i wyjść po za granice typowego ff.

.png)
.png)
.png)
.png)
wow podoba mi się :)
OdpowiedzUsuńciekawa jestem jak to się dalej potoczy
buziaki xx
Booskie jak marchewki <3 Czekam nn ;* To opowiadanie jest zarąbiste *.* chcę neeeeeeeeeeeeeeext oxox
OdpowiedzUsuńRozdział fantastyczny, a całe opowiadanie jest świetne *.* czekam na nn xx
OdpowiedzUsuńjdshdfjsdhudf ♥♥
OdpowiedzUsuńRozdział jak zawsze genialny :)
OdpowiedzUsuńCOŚ SIĘ STANIE, JA TO WIEM XD ROZDZIAŁ SUPER :)
OdpowiedzUsuńna prawde extra <3
OdpowiedzUsuńczak na next :D
P.S czy w tym opowiadaniu bedzie +18 ? XD
No jasne, że będzie +18 :3 U mnie zawsze jest :D Ale dopiero później będzie :) xx Duużo później :) xxx
UsuńSwietny !! Ocsywiscie czekam na next. Sorki zq bledy ale jestem na tel :( zycze weny dx @needmy5idiots
OdpowiedzUsuńRozdział i ogólnie całe opowiadanie jdndjdoaiorixnxjs
OdpowiedzUsuńWiem że w następnym rozdziale sie coś wydarzy...tylko nie wiem jeszcze co...
Fantastyczne opowiadanie :).
OdpowiedzUsuńBardzo mnie zaciekawiło :)
Już nie mogę się doczekać kolejnego.rozdziału :*
@LouehAngel